Dzika natura, off-road i przestrzeń. Afrykańska przygoda na pełnych obrotach
Jeśli Twoje podróżnicze serce bije szybciej na myśl o potężnych przestrzeniach, surowych górach, wietrze znad oceanu i bezkresnym buszu, w którym rządzą prawa natury – Republika Południowej Afryki to Twój ostateczny plac zabaw. Zapomnij na chwilę o ułożonych, europejskich szlakach. Tutaj Matka Natura nie bierze jeńców, a krajobrazy zmieniają się z taką dynamiką, że czasami trudno uwierzyć, że wciąż jesteś w tym samym kraju.
Jak wyciągnąć z Południowej Afryki maksimum przygody i adrenaliny, nie tracąc przy tym cennego czasu na logistyczne wpadki? Ruszajmy w trasę, która wyciśnie z tego kontynentu to, co najbardziej dzikie i nieprzewidywalne.
Żywioł oceanu i skały: Przylądek Dobrej Nadziei
Naszą przygodę zaczynamy tam, gdzie kontynent afrykański w dramatyczny sposób spotyka się z potęgą dwóch oceanów. Okolice Kapsztadu to nie tylko miasto u stóp legendarnej, monumentalnej Góry Stołowej (której płaski szczyt często spowija gęsta chmura nazywana „obrusem”). To przede wszystkim surowy Przylądek Dobrej Nadziei.
Wyobraź sobie potężne, pionowe klify, o które z wściekłością rozbijają się lodowate fale Atlantyku. Wiatr na przylądku bywa tak silny, że dosłownie urywa głowę, a roślinność (unikalny na skalę światową fynbos) musi być ekstremalnie twarda, by tu przetrwać. To miejsce na wskroś dzikie, historyczne, niegdyś budzące grozę wśród żeglarzy (początkowo nazywane Przylądkiem Burz). Spacer nad urwiskami i spojrzenie w bezkresną, granatową otchłań wody, w której kryją się żarłacze białe, daje niesamowite poczucie bycia na samym krańcu świata. A w drodze powrotnej? Przystanek przy Boulders Beach, gdzie między wielkimi, granitowymi głazami urzęduje głośna i urocza kolonia dzikich pingwinów przylądkowych.
Off-roadem w chmury: Przeprawa 4x4 przez Sani Pass
Jeśli szukasz prawdziwego wyzwania, które dostarczy Ci podróżniczych wypieków na twarzy, Góry Smocze (Drakensberg) nie zawiodą. To nie są przyjazne, łagodne wzniesienia. To ostre jak brzytwa bazaltowe szczyty, głębokie doliny i surowy, wysokogórski klimat.
Prawdziwym hitem dla łowców przygód jest Przełęcz Sani – jedna z najbardziej spektakularnych, a zarazem niebezpiecznych dróg w całej Afryce. Zapomnij o asfalcie. To stroma, szutrowa, pełna ostrych nawrotów (tzw. agrafek) trasa, którą można pokonać wyłącznie solidnym samochodem z napędem 4×4. Droga pnie się brutalnie w górę, wbijając się prosto w chmury, by ostatecznie osiągnąć wysokość 2876 m n.p.m.
Nagroda na szczycie? Przekroczenie granicy i wjazd do Królestwa Lesotho – „Podniebnego Królestwa”, które w całości leży powyżej 1000 m n.p.m. Zobaczysz tam pasterzy w tradycyjnych wełnianych kocach (niezbędnych ze względu na panujący tu chłód), surowe wioski, w których czas zatrzymał się dekady temu, i panoramy, od których po prostu kręci się w głowie. Przeprawa przez Sani Pass to surowy, motoryzacyjny i krajobrazowy konkret, który zostaje w pamięci na zawsze.
W sercu afrykańskiego buszu: Kaniony i Wielka Piątka
Z zimnych gór przenosimy się na rozgrzaną do czerwoności ziemię. Panorama Route to trasa widokowa, która uczy pokory wobec potęgi natury. Jej głównym punktem jest Blyde River Canyon – jeden z największych na świecie kanionów i absolutnie największy kanion „zielony” (porośnięty bujną roślinnością). Patrząc z krawędzi w kilkusetmetrową przepaść rzeki Blyde, człowiek uświadamia sobie swoją znikomość. Dodajmy do tego Burke’s Luck Potholes – surrealistyczne, cylindryczne dziury wydrążone w litej skale przez wirującą wodę, przypominające rzeźby z innej planety.
A potem wjeżdżamy do legendy: Parku Narodowego Krugera. Ten obszar chroniony, wielkości województwa małopolskiego, to dom dla ponad stu gatunków ssaków, w tym legendarnej „Wielkiej Piątki”. Safari tutaj to nie wycieczka do zoo. To namacalny kontakt z dziczą. Tropienie stada lwów w gęstym zaroślach, wstrzymywanie oddechu, gdy stado kilkudziesięciu słoni przecina drogę tuż przed maską dżipa, i słuchanie odgłosów buszu w absolutnej ciszy – to adrenalina w najczystszej, naturalnej postaci.
Oddech oceanu – Mozambik na deser
Afryka Południowa to jednak nie tylko RPA i górzyste Lesotho. Przekraczając granice kulturowe, warto zjechać do Eswatini (dawniej Suazi), by poczuć rytm małego, afrykańskiego królestwa i zobaczyć jego barwne tradycje.
Ale prawdziwą „wisienką na torcie” dla osób szukających innej wibracji jest przeskok do Maputo w Mozambiku. Była portugalska kolonia to zupełnie inny świat – uśmiechnięty, żywiołowy, nieco chaotyczny, z wyborną, pikantną kuchnią (peri-peri) i zapachem oceanu. A jeśli o oceanie mowa, ucieczka na tropikalną wyspę Inhaca, rejs jachtem, poszukiwanie wielkich żółwi morskich i totalny chillout na dzikich plażach to idealny sposób na ukojenie emocji po intensywnych, kilkunastu dniach w drodze.
Przygoda z plecakiem a komfortowa logistyka
Dla wielu osób z duszą wagabundy wyjazd do RPA wydaje się wyzwaniem logistycznym, które wymaga miesięcy przygotowań i jazdy autostopem z ciężkim plecakiem. Choć taki styl podróżowania ma swój urok, w Południowej Afryce nierzadko zderza się z twardą rzeczywistością: brakiem transportu publicznego z dala od głównych tras i realnymi zagrożeniami bezpieczeństwa w losowych miejscach.
Czy można połączyć miłość do dzikiej natury, eksplorację bezdroży i niesamowite przygody (jak wjazd 4×4 na Sani Pass) z brakiem organizacyjnego stresu? Zdecydowanie tak. Nie musisz tracić dni na poszukiwanie bezpiecznego noclegu czy walkę z awarią wypożyczonego auta w środku pustkowia.
Biuro podróży Prestige Tours stworzyło 14-dniowy, napakowany akcją i obłędnymi widokami program, który łączy aż 4 kraje (RPA, Lesotho, Eswatini i Mozambik). Dzięki wykorzystaniu lotów wewnętrznych (omijasz setki kilometrów nudnych autostrad) i solidnych pojazdów, lądujesz prosto w sercu akcji. Pod okiem polskojęzycznego pilota możesz skupić się wyłącznie na chłonięciu afrykańskiej dziczy, fotografowaniu kanionów i wypatrywaniu zwierząt.
Jeśli masz w sobie gen odkrywcy, ale cenisz swój czas i bezpieczeństwo, zobacz, jak potężnych wrażeń dostarczy Ci profesjonalnie zorganizowana wycieczka objazdowa po RPA. Pakuj wygodne buty, aparat i ruszaj po przygodę życia na południowy kraniec świata!
MATERIAŁ ZEWNĘTRZNY

